Cukruszkowe słodkości
Mam nadzieję, że Zwyciężczyni pija kawę/herbatę i je słodzi, ponieważ wysłałam jej słoiczek cukrowych serduszek - cukruszek. W kolorach, których po sobie bym się nigdy nie spodziewała, ale... mnie zauroczyły (to chyba macierzyństwo... :)).
Do tego postanowiłam poeksperymentować i machnąć magnesy. Wyszły koślawo, ale robiłam je pierwszy raz w życiu, więc mam nadzieję, że Czekoczyna mi wybaczy.
Do posłuchania była też płyta z moją tegoroczną walentynkową piosenką- piosenką Hanny Ordonówny w wykonaniu Gaby Kulki, której można posłuchać tutaj.

Na blogu Czekoczyny tysiąc razy lepsze zdjęcia niż moje, zatem za jej zgodą - zamieszczam. :)
Zapraszam, odwiedźcie jej bloga, jest po prostu cudowny!
Ko ko ko, czyli jak uszyć sobie kurę.
Zatem dumna z siebie "jak nie wiem co" z rozpędu zainaugurowałam sezon na ptactwo świąteczne i machnęłam Córce mej KURKĘ. Takich KUREK w życiu naszyłam całe mnóstwo i mogłabym je nawet z zamkniętymi oczami, ale dla tych, co to KUR jeszcze sobie nie szyli, proponuję mały foto-KURsik. Zrobiony jakiś czas temu na zamówienie Pani T., leży i się KURzy. Niech się zatem odKURzy - przecież każdemu przyda się własna KURA na wiosnę...! :)
Przygotowujemy potrzebne składniki - 3 takiej samej wielkości kwadraty dowolnego materiału, zawadiacki czub, odpowiedni dziób oraz oczęta - te mogą być z koralików, guzików, cekinków, perełek, kawałków materiału, filcu, mogę być maźnięte farbką albo mazakiem, mogą być wreszcie wyszyte, co kto woli i kto na co ma akuratnie ochotę.

Kwadrat, który ma być odwłokiem kurzym składamy na pół i tę połowę męczymy tak, aby stworzyć z niej trójkąt. Cała procedura jest bardzo podobna jak przy produkcji wysokospecjalistycznej czapki malarskiej z gazet codziennych.


Na kwadracie, który ma stanowić korpus kurzy, układamy dzióbek i czubek, jak namalowano na fotografii:

Nakrywamy całość drugim boczkiem kurzym i zaszywamy z trzech stron - ściankę z czubkiem, ściankę z dzióbkiem i nie całą (chodzi o pozostawienie otworu do wywinięcia kurki oraz jej wypchanie) ściankę łączącą się ze ścianką z dzióbkiem, lub jak kto woli naprzeciwległą do ścianki z czubkiem. Jest to proste, tak proste, że aż tłumaczenie robi się skomplikowane. Trzymając szmatki w rękach nie będziesz mieć cienia wątpliwości - wierz mi.

W otwór większy (mniejszy zostawiamy chwilowo w świętym spokoju) wsuwamy ogon kurzęcia, układamy całości tak, aby szew, w który wszyty jest czub znalazł się u góry razem ze środkiem górnej części odwłoku i zaszywamy po całości.


Wypychamy czymkolwiek przez otwór mniejszy, zaszywamy go, doszywamy oczy i voila, Pan Kurek/Pani Kwoka/Kurczę pieczone gotowe.

Nie jestem mistrzynią tłumaczeń, nawet podpartych dokumentacją zdjęciową i pewnie pokomplikowałam, co nieskomplikowane. Ale wierzcie mi - kura jest PRZEPROSTA. I bardzo "miła" w szyciu. Polecam wszystkim, nawet tym, którzy jeszcze igły w ręku nie trzymali. Dacie radę. W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości - służę pomocą.
Losowanie serdeczności
Miejsce losowania: przewijak Młodej
Komisja wyborcza: trzy absolutnie niezależne, obślinione jak... jak nie wiem co, pluchate, parchate i sympatyczne Myszencje. Przewodnicząca Komisji udała się na drzemkę popołudniową.
Przygotowania maszyny losującej:
Myszy zaufania sprawdzają bęben losujący:
Pierwsza zwyciężczyni, Lady Czekoczyna:
Druga nagroda trafi do Madame Mrude:
Jako, że obiecałam również drobiazg dla obserwatorów bloga, należało wymienić pulę losów oraz powtórzyć losowanie, również przy udziale niezależnej komisji:
Prezencik za podglądactwo zgarnia Karolina Tyrytko:
Gratuluję serrrdecznie i poproszę Dziewczyny o kontakt na maila: papierniczek@op.pl.
I zamykamy!
Losowanie niebawem, jak tylko ogarnę się z rzeczywistością mojej Pociechy. :)
Buźki!
Candy nasercowe
Witajcie!
Jako, że szaleństwo kardiologiczne ogarnęło wszystkich wokół, zwariować daję się i ja. Niniejszym ogłaszam CANDY NASERCOWE, którego rozstrzygnięcie nastąpi 14 lutego, ku czci świętego od serc porywów.
Aby wziąć udział w candy należy do 14 lutego do godziny 14:14:
- zostawić pod tym postem komentarz wyrażający chęć do zabawy,
- podlinkować bannerek na swoim blogu (dla osób, które takowy posiadają),
- osoby, które nie mają bloga, proszone są o pozostawienie wraz z komentarzem swojego adresu e-mail.
Słodkości pozostaną owiane tajemnicą, przewiduję jednakże wylosować dwóch zwycięzców (nieśmiało myślę nawet o trzech, jeśli zainteresowanie candy okaże się być memu sercu miłym zaskoczeniem).
A ponadto - spośród wszystkich, którzy już podglądają papierniczka lub zaczną go obserwować zostanie rozlosowana słodkość dodatkowa, a co mi tam - jak szaleć to szaleć!
Zapraszam serrrdecznie na serrrcowe słodkości!!! :)
Kartka na 18-stkę
Biegając dzisiaj przy porannej kawie po zaprzyjaźnionych blogach, trafiłam na śliczną osiemnastkową karteczkę u Kasiuli. I przypomniało mi się, że kiedyś (3 lata temu?) machnęłam taką jedną, której jeszcze nie pokazywałam. A że postanowiłam sobie pojawiać się na blogu w miarę regularnie, to będę też czasem odkurzać starocie, bo z produkcją nowości przy Królewnie Jagience to ja po prostu nie nadążę... :)
A skoro zrobiło się tak turkusowo, to natchniona zapisałam się na piękne piękne piękne sutaszowe candy u Leny, które można obejrzeć, klikając zdjęcie w pasku.
No i jeszcze te cudowności na innych blogach (Wycinanka - achhh!), choć i tak pewnie nic nie wygram, to próbować będę, a co!