Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezenty. Pokaż wszystkie posty

Cukrowe serduszka

Słodko, słodko, słłłoooddkkko!
Cukruszka, czyli cukrowe serduszka, do osładzania codzienności... no i herbaty.





A do kompletu powstają notatniki - Przepyszniki, na zapiski o smakach i aromatach i tajemne przepisy. Pewnie pokażę je niebawem. :)

Album na płyty...

...ze zdjęciami Jaguara był świątecznym prezentem dla Babci. Żeby wszystkie zdjęcia wnuczki były zawsze pod ręką i w jednym miejscu.





Pozdrawiam ciepło!

Lepsze wrogiem!

Tak pięknie miało być. Post poświąteczno-noworoczny, pochwalenie się przepięknym candy, które dostałam, obietnice i postanowienia blogowe na 2011, a wszystko w nowej oprawie graficznej.
I co? I, za przeproszeniem, g...wno.
No przecież szlag może człowieka trafić, jak mu się wciska nowe, nie obok, ale W ZASTĘPSTWIE starego. Bo będzie lepiej, łatwiej, milej. Czy Projektant blogów, narzędzie diabelnie niedoskonałe, musi być ZAMIAST, a nie OPRÓCZ? (Niby jest, ale to nieprawda nieprawda nieprawda!)
Się człowiek gubi i wszystko mu się miesza (w html'u tyż) i zamiast zrobić szybki lifting bloga, chrzani wszystko i jak się wkurzy, to rzuci zamknie to cholerstwo i pójdzie sobie domem się zajmować, a nie blogi pisać. Grrr.

Kocie sprawy

Dzisiaj rano (baaardzo rano) Rudy Wstręciuch postanowił zamordować srokę, czego skutkiem było długotrwałe i monotonne żałobne wydzieranie się reszty stada, które obsiadło wszystkie drzewa w ogrodzie i skwierczało gorzkie żale. Wrażenia akustyczne niezapomniane i straszne. Za to mina kota - bezcenna. ;]

Skoro dzień rozpoczął się kocio, niech się i tak zakończy - parą miauczącej dousznej biżuterii dla pewnej Cudownej Osóbki:


Dobranoc wszystkim! Miau!

Zielono mi.

Na wczorajszym, moim pierwszym, lubuskim spotkaniu scrapkowym, oprócz tego, że poznałam Przesympatyczne, Utalentowane i do tego jeszcze Świetnie-Zaopatrzone, to jeszcze pozbyłam się zaległości, która już mnie strasznie męczyła i o niemałego moralniaka przyprawiała. Rozliczyłam się w końcu z tysiączka, o którym było kilka słów tutaj.
Kasiula, której się prezencik należał, weszła w posiadanie poduchy-serduchy, smarkatnika wiosennego oraz kolczyków (które nawet jeśli nie będą jej pasować, po rozebraniu na części pierwsze przydadzą się do innych robótek), oraz koronki i wstążki, którymi wszystko było opasane, i które, jak sądzę - mają największą wartość dla prawdziwej scraperki... :)

Zdjęcie fatalne, niestety innego nie posiadam. Chustecznik oraz kolczyki postanowiły się zamaskować, koronka zresztą też się zawstydziła...



Ale skoro ten, przemiły zresztą, obowiązek, został w końcu skreślony z listy rzeczy do zrobienia, mogę zacząć powoli myśleć o znalezieniu dowolnej okazji i nowym drobiażdżku do wygrania.

Scrappauza, czyli przepraszam się z Panią Maszyną

Pani Maszyna przywędrowała do mnie z Krakowa ponad dwa lata temu. Powiew luksusu, by nie napisać - szaleństwa, bo ani ja szyć nie potrafię, ani nauczyć się specjalnie nie zamierzam, po prostu fanaberia, za którą na szczęście nie musiałam płacić... :) - w każdym razie jak mnie zwolnią pracy to albo jednak błyskawicznie nauczę się krawiectwa, albo ją sprzedam i wyżywię rodzinę choć przez krótką chwilę.

Mam zaszczyt Państwu przedstawić:



Na chwilę obecną muszę ją po prostu troszeczkę wykorzystać, bo stoi taka biedna w kącie i się kurzy się okrutnie. Wczoraj nastąpiła pierwsza próba przypomnienia sobie jak się robi chusteczkowniki (instrukcja szycia na przykład tutaj: Skip to my Lou).
Obdarowana pierwszym po długiej przerwie egzemplarzem, napisała do mnie dzisiaj: "Dziękuję za prezent. Wierzę, że będzie on służył do wycierania łez szczęścia - tylko i wyłącznie:-)". Ja twierdzę, że przyda się jeszcze w kilku innych sytuacjach, jak choćby do wycierania pomadki (własnej oczywiście) z twarzy jakiegoś absolutnie czarującego Przystojniaka. :D



Zatem skroiłam z rozpędu chyba z dwa tuziny chusteczkowniczków, czekają sobie niespokojnie na zszycie. Czy się doczekają? Zobaczymy... :)

Dziki dziki Zachód.

Znalazłam, odnalazłam niespodziewanie zdjęcia z sesji westernowej. To była ciężka, ciężka noc, ale jak miła… Powstał wtedy album, szalone kowbojskie menu oraz opakowania prezentowe.






Cygaro

"Pięciominutówka" dla świeżo upieczonego adepta nauk prawniczych, czyli jak nie wiesz, co podarować facetowi, kup mu dobre cygaro.

Ingrediencje: wysokiej jakości cygaro (tu nie ma co oszczędzać!), upaćkany w kawie papier, guzik, odrobina gumki, skrawki wstążeczek, rafia. Voilà!